
Rigor mortis "Niepokój przychodzi o zmierzchu" Wrocławski Teatr Pantomimy na 44 Warszawskich Spotkaniach Teatralnych Rana, ból, strata, ostateczność. Gdy trzewia krzyczą niemym głosem, serce pali i jednocześnie wszystko na zawsze w nim zamarzło. W śniegowej pustce farmy, na której żyją jeszcze ludzie, ale nie ma już w nich życia. Nie mają dokąd dążyć. Jest tylko absolutna pustynia i bezsens. Wieloosobowa depresja, która wyje ciszą. Królowa Śniegu to przy tym wesoła bajeczka. W tym spektaklu śmierć jest wszechobecna. Wszystko jest blade, trupie i absurdalne. Scena wygląda trochę jak kula, w której środku po wstrząśnięciu sypie się czarująco śnieg, ale tutaj, w przeciwieństwie do wspomnianej zabawki, nie ma żadnego uroku, piękna i nadziei. To świat po kataklizmie. Taka jest właśnie powieść "Niepokój przychodzi po zmierzchu" Marieke (Lucasa) Rijnevelda, autora urodzonego w 1991 roku w Holandii, nagrodzonego m.in. Nagrodą Bookera (2020) za powieść na kt...